To, co mnie kiedyś przerastało, dziś jest moim oparciem – nie jestem idealna i nawet nie chcę być

Popełniłam w swoim życiu wiele błędów. Miałam wpadki, o których chciałam zapomnieć. W pewnym momencie zorientowałam się, że wymazać się ich nie da więc zaczęłam próbować je naprawiać (niektóre świadomie, a niektóre nieświadomie) — krok po kroku, starannie, z całych sił.

I tak wpadłam w wir… w wir starania się, żeby być idealną.
W pewnym momencie dążyłam do tego, żeby wszystko, czego się dotknę, było na 200% — praca, dom, relacje, wygląd.
Chciałam być perfekcyjna w roli partnerki, matki, przyjaciółki, córki, pracownika, szefowej.

Ale w środku… w środku wciąż czułam, że to za mało.
Że mimo całego wysiłku i „odhaczania” kolejnych zadań, nie jestem idealna.
Więc cisnęłam mocniej…
Wierzyłam, że jeśli jeszcze się postaram, jeśli naprawię kolejne niedociągnięcie, to w końcu poczuję, że zasługuję na akceptację i spokój.

Tylko, że ta pętla zamiast mnie podnosić, zaczęła mnie zjadać od środka.
Niby miała sprawić, że moje życie stanie się lepsze — a sprawiała, że traciłam energię, radość i kontakt ze sobą.
Zaczęłam się wtedy zastanawiać: co to w ogóle znaczy być idealną i dlaczego w ogóle w to weszłam?

Niby odpowiedź była oczywista, bo przecież, przez lata próbowałam.
Być tą, którą wszyscy chcą widzieć.
Tą, która zawsze mówi mądrze, wygląda schludnie, reaguje właściwie, odpisuje na czas.
Tą, która nie popełnia błędów.
Tą, która zawsze daje radę.

I wiesz co?
Przerosło mnie to i zmęczyło mnie to do szpiku kości.

Po wielu latach dopiero swoją idealność zaczęłam łączyć z zaniżoną pewnością siebie. Wiedziałam, że jestem w pułapce. Bo gdy czułam się „niewystarczająca”, łatwo ulegałam myśli: „muszę być lepsza, muszę udowodnić swoją wartość”, „muszę wiedzieć więcej”.

Ale prawda jest taka — że Moja jak i Twoja wartość nie zależy od tego, ile razy się pomylimy, ile zrobimy i czy ktoś da nam za to oklaski.

Zamiast gonić za perfekcją, wprowadziłam do życia poniższe aspekty jak i cały czas ich stosuje:

  • Pozwalam sobie na błąd. Mówię sobie: „Tak, pomyliłam się. I to nic strasznego”.
  • Zauważam swoje „wystarczająco dobre” — to jest prawdziwe złoto, a nie wymuskana „idealność”.
  • Mówię „nie” bez poczucia winy. Bo czas, siły i serce mam ograniczone — i to jest normalne.

Więc co to w ogóle znaczy być idealnym?

Idealność to słowo, które kusi, ale jest… puste.
Bo idealność w tym świecie nigdy nie ma końca. To tak, jakby gonić horyzont — im bliżej jesteś, tym dalej on się przesuwa.

Idealny partner? Ktoś zawsze czuły, rozumiejący, nieomylny.
Idealny rodzic? Ktoś, kto nigdy nie traci cierpliwości, zawsze ma czas i pomysły.
Idealny pracownik? Ktoś, kto nie choruje, nie narzeka, daje z siebie 120%.
Idealny szef? Ktoś, kto jest i twardy, i miękki w idealnych proporcjach.

Brzmi pięknie? Dla mnie brzmi nieludzko.

Bo to, co ludzkie, zawsze jest trochę popękane.

Ludzie często chcą, żebyśmy byli idealni, dlaczego? bo… im tak jest wygodniej.
Jeśli jesteś perfekcyjna, nie sprawiasz problemów.
Jeśli jesteś perfekcyjna, inni mogą na Tobie polegać bez pytania, czy Ty masz na to siłę.
Jeśli jesteś perfekcyjna, wypełniasz czyjeś wyobrażenie — ale często kosztem swojego życia.

To nie jest Twoje zobowiązanie.
To jest cudza fantazja.

 I nie wszystko musi być „więcej”

Od kiedy zrozumiałam, że nie muszę być idealna, zauważyłam, że coraz mniej potrzebuję „wzbogaczaczy” i że „obfitość” zmieniła znaczenie.  Nie potrzebuje już drogich metek, paznokci z katalogu, rzeczy, które mają pokazać innym, że „jestem kimś”.
Ale to nie jest krytyka tych, którzy je mają. Bo jeśli ktoś robi coś, bo naprawdę to lubi i daje mu to radość — to jest to ok.

Chodzi tylko o pytanie: dla kogo to robię?
Czy to mój wybór, czy próba dopasowania się do czyjegoś wyobrażenia?

Czasem odpowiedź brzmi: „robię to tylko dla siebie” — i wtedy jest w tym wolność.
A czasem brzmi: „robię to, bo tak wypada” — i wtedy może warto się zastanowić, czy naprawdę chcę to kontynuować.

Najważniejsze, żeby każda decyzja — o wyglądzie, stylu, sposobie życia — była w zgodzie z tym, kim jestem, a nie tylko z tym, co podoba się innym.

ŚWIAT NIE POTRZEBUJE IDEAŁÓW. ŚWIAT POTRZEBUJE LUDZI.

Kiedyś myślałam, że jeśli będę bezbłędna, wreszcie zasłużę na akceptację.
Ale zauważyłam, że ludzie, których naprawdę kochamy i podziwiamy, wcale nie są perfekcyjni. Oni są… prawdziwi.

Idealność to teatr. Prawdziwość to dom.

Kiedy jesteś sobą — ze swoim zmęczeniem, śmiechem, nieudanym obiadem, nieśmiałością, głośnym żartem, łzami i chwilami ciszy — dajesz innym coś, czego perfekcja nigdy nie da: odwagę, żeby też być sobą.

Więc dziś mówię wprost:
Nie jestem perfekcyjna. I wcale nie muszę być.
Nie po to tu przyszłam.
Przyszłam po to, żeby być prawdziwa.

A może czas poznać siebie na nowo?

Czasem myślimy, że wiemy, kim jesteśmy — aż do momentu, kiedy przestajemy próbować być „idealni”.
Wtedy zaczyna się prawdziwe odkrywanie: co naprawdę lubię, czego nie chcę, gdzie czuję się wolna, a gdzie przywiązana cudzymi oczekiwaniami.

To podróż w głąb siebie — bez mapy, ale z kompasem, który masz w sercu.
Jeśli czujesz, że chcesz go odnaleźć i nauczyć się nim kierować, zapraszam Cię do rozmowy.
Na sesjach wspólnie odkrywamy, kim jesteś naprawdę i co jest dla Ciebie ważne — tak, żebyś mogła/mógł żyć po swojemu, a nie według cudzego scenariusza.

Bo prawda jest taka: JESTEŚ JUŻ WYSTARCZAJĄCA/Y.

Reszta to tylko nauka bycia sobą — odważnie i w zgodzie ze swoim wnętrzem.

Afirmacje: Mam prawo być sobą

  • Mam prawo żyć po swojemu, a nie według cudzych oczekiwań.
  • Mam prawo popełniać błędy i uczyć się z nich bez wstydu.
  • Mam prawo być człowiekiem, a nie projektem do udoskonalenia.
  • Mam prawo uznawać, że wystarczająco dobre jest naprawdę wystarczające.
  • Mam prawo mówić „nie” z takim samym spokojem, jak mówię „tak”.
  • Mam prawo być sobą w każdej sytuacji, bez udawania ideału.

Jeśli chcę odpuścić i przestać starać się być idealna, mówię do sobie:

  • „Mam prawo być taka, jaka jestem — i to wystarczy.”
  • „Mam prawo nie udowadniać swojej wartości nikomu.”
  • „Mam prawo stawiać swój spokój ponad cudze oczekiwania.”
  • „Mam prawo robić rzeczy po swojemu, a nie najlepiej według czyichś standardów.”
  • „Mam prawo być prawdziwa, a nie perfekcyjna.”
 

Bywa, że wkradają się w nas wątpliwości – jeśli czujesz, że pewność siebie lub poczucie własnej wartości wymaga troski, zapraszam Cię na spotkanie. Razem odnajdziemy i wzmocnimy Twoją wewnętrzną moc.